Mercedes? Tak, mamy z nimi kontakt. Ale to nie był nasz plan, to oni do nas zadzwonili - tak w wielkim uproszczeniu powiedział menadżer Roberta Kubicy Daniel Morelli dziennikowi Corriere dello Sport (@velvet: dzięki za linka). Z informacji tam umieszczonej jasno wynika, że pozostały jeno dwa nazwiska na liście Mercedesa - Schumacher i Kubica, przy czym Niemiec jest pierwszym wyborem.
Oczywiście to bardzo ważne stwierdzenie - pierwszy raz ktoś z obozu Kubicy potwierdził, że dociera do nich zamieszanie wokół Renault, i że są jakieś alternatywy. Jednak mnie nie tak bardzo zaskoczyło samo potwierdzenie "kontaktu" z Mercedesem, bo jednak jeśli pół świata o tym pisało, to musiało być coś na rzeczy.
Większe wrażenie zrobiło inne wyznanie Morelliego z tego artykułu: potwierdził, że Kubica ma w kontrakie zapis pozwalający mu odejść z Renault - jeśli będzie chciał i jeśli zespół zmieni właściciela, na co się zanosi.
Tylko gdzie ten Kubica odejdzie?
No właśnie, ten sam tytuł Corriere dello Sport umieścił pod informacją o Kubicy linka do innego tekstu, "From Germany". O takim oto tytule:
"Agreement between Schumacher and Mercedes"
"Per la firma manca solo l'ok della visita medica" - czyli - "For the signature is missing only the OK from medical"
Według nich jest już przesądzone, że Mercedes dogadał się z siedmiokrotnym mistrzem świata. Że Norberta Hauga obetnica "spokojnie, będziecie zadowoleni z naszego wyboru" to zakontraktowanie legendy F1. Ale... 41-latek musi przejść rutynowe testy medyczne, takie same na których według oficjalnych informacji poległ chcąc wrócić kilka miesięcy temu i zastąpić w Ferrari rannego Massę. Niby nic, a się nie udało.
Od dawna twierdzę, że Schumacher nie dlatego nie wrócił do F1, że coś go tam jeszcze w karku bolało po wypadku na motorze, ale zwyczajnie bał się kompromitacji (lub - przymatowienia magii jaka go otacza) - widział co się dzieje na torze: który nowy pilot nie wsiadł do bolidu, kończył wyścigi na szarym końcu (Alguersuari, Badoer, Fisichella po przesiadce, Grosjean). Jedynym wyjątkiem był Kobayashi. To dlatego, że według nowych regulaminów testowanie maszyn w trakcie sezonu zostało zakazane. A Schumacher jak kończył karierę w 2006 r. jeździł zupełnie czymś innym niż miałby teraz.
Coś się zmieniło? Dlaczego nie Ferrari zatem tylko Mercedes? Pieniądze? Narodowość? Nie w tym sporcie, nie w przypadku Schumachera. Musi chodzić o coś więcej. Gwarancja powrotu na szczyt? Tego nawet Ross Brawn, ojciec tytułów "Schumiego" mu nie zagwarantuje.
A więc? Powtórzę, że dla mnie powrót Schumachera to jakaś utopia, w którą bardzo, bardzo trudno mi uwierzyć. Całe to zamieszanie pachnie jakimiś zagrywkami pod sponsorów. Jeśli miałbym dziś decydować, co się stanie w Mercedesie, to powiedziałbym, że ani Schumacher, ani Kubica w nim nie pojedzie. Tylko ten trzeci. Może Heidfeld, może Kovalainen, może ktoś jeszcze.
Może się mylę, ale już raz nie wierzyliśmy Kubicy mówiącemu "nic nie wiem". Wtedy chodziło o Ferrari, z którym rzeczywiście rozmawiał, ale wybrali Fisichellę. Teraz mówi "Mercedes? Nic nie wiem". Może z nimi rozmawia, ale...
Tymczasem ubywają potencjalni koledzy Kubicy w barwach Renault. Di Grassi odszedł do Virgin, Trulli do Lotusa. Jeśli kierowcy tak mocno teraz i kiedyś związani z Renault odchodzą i podpisują kontrakty, znak, że decyzje w tym koncernie jakieś już zostały podjęte. Czy tylko te dotyczące partnera Kubicy czy też rzeczy bardziej generalnych? Who knows...
Kto mistrzem F1 w sezonie 2010? Zarejestruj się, typuj wyniki i zgarnij bonus!
Ojca Raj: Prozaiczny powód salonowych odzywek
Sezon zapowiada się strasznie ciekawie - punktacja, brak tankowania... mhmhmhm