| < Luty 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Reklama na blogach - Blogvertising.pl



Kategorie: Wszystkie | Euro | F1 | Piłka Nożna | Tenis | Vancouver 2010
RSS
wtorek, 09 lutego 2010

Powiedział o tym w wywiadzie dla L'Equipe Gerard Lopez, główny udziałowiec i nowy właściciel Renault. To był tylko odprysk wątku o Pietrowie i wyparowanych, a obiecanych, 15 mln euro, które wraz z Rosjaninem miały do F1 wpłynąć.

Lopez: - Narodowosci kierowców, zarówno Pietrowa, jak i Kubicy to pewna zaleta, pozwalająca na szersze otwarcie drzwi na tamtejsze rynki. Polski nie został do tej pory zbadany, ale jestesmy już po rozmowach z trzema polskimi firmami.

Boss Renault zdementował przy okazji plotki, jakoby zatrudnienie Pietrowa wynikało czysto z kalkulacji biznesowej - brakuje nam 15 mln, więc zatrudnijmy człowieka, który kasę przyniesie w kieszeni. Czym postawił się Lopez w kontrze do słów Boulliera, szefa teamu, który szczerze mówił o korzyściach związanych z posagiem Pietrowa i zdradził, że to będzie 7 proc. budżetu stajni na 2010 rok.

Cóż, nadal wydaje mi się, że owe 15 mln nie było Renault niezbędne do przeżycia. I w tym kontekście słowa Lopeza brzmią sensowniej, choć jego argumentacja, że Renault uwielbia odkrywać talenty dla F1 już znacznie mniej.
Pewnie, że każdy by na miejscu szefów Renault poszukiwał sponsorów dodatkowych, także w Polsce. Ale to nie są chyba firmy, które od razu się narzucają polskim kibicom - jak np. Orlen z marką Verwa (zaprzeczyli, choć to było przed zniknieciem sponsorów Pietrowa i zapewne też przed rozmowami, o których mówi Lopez - z drugiej strony na początku lutego miała być konferencja w sprawie inwestycji Orlenu w wyścigi płaskie, owiana tajemnicą...). Niemniej spekulacje o zastąpieniu Rosjanina można chyba (powoli i delikatnie) włożyć między bajki. W środę jeździ testy w Jerez i tu Tung z DAMS'a go nie zastąpi, na pewno.

PS: Co dziecko sądzi o zbliżaniu się.

poniedziałek, 08 lutego 2010

Rosyjskie 15 mln euro wzięło i wyparowało zanim się porządnie w F1 zagotowało. Witalij Pietrow obdarowany obietnicą tak znaczącego posagu dostał angaż w Renault, a teraz może z bolidu być wyrzucony w trybie dość wstydliwym - takie znamy informacje oficjalne. Niby tajemnicą nie było, że za wyborem Rosjanina ciągnął się zapach pieniędzy, ale prędzej spodziewałbym się finansowych nacisków na lansowanie Pietrowa w F1 ze strony tamtejszych oligarchów, niż tego, że zostawią pierwszego swojego w elicie na lodzie.

Pietrow, Kubica

500 firm przeszedł ojciec Pietrowa i nikt nie dał mu kasy? Dziwne. Przecież dość powszechną wiedzą jest, że F1 liczy na rynek rosyjski jako na niezagospodarowaną pustynię, na której wybuchnie biznesowe eldorado. Tymczasem okazuje się, że rozpowiadanie przez Berniego Ecclestone'a o konieczności sprowadzenia F1 do Moskwy pod pozorem finansowej korzyści ma się do rzeczywistości jak sny o potędze BMW Sauber w zeszłym sezonie.
Za marne 15 mln euro jakakolwiek firma rosyjska (Gazprom, Sberbank, Lukoil) miałaby swojaka w F1, czyli wielką i prestiżową reklamę, a jednak się teraz odwróciły (nie wierzę), albo nikt z nimi wcześniej tego nie załatwił (zdumiewające). Obie teorie brzmią dziwacznie. Na kryzys globalny akurat w tej materii nie ma co zwalać, zatem pozostaje obwieszczenie, że to Pietrow nie był dla tych przedsiębiorstw partnerem do rozmów.

Inna sprawa, że też co najmniej dziwne jest postępowanie Renault - słowa Erica Boulliera nie pozostawiają chyba złudzeń - za marne 15 mln euro zaczęło kompletować skład zespołu?! Nie sprawdzili finansowych obietnic? Nie podpisali wcześniej umów? Teraz będą wyrzucać kierowcę wystawiając się na uśmieszki politowania?
Po co to było? Bo skoro prawdą jest, że te 15 mln euro to 7 proc. ich budżetu (a zatem cały ma ok. 215 mln) to i bez posagu Pietrowa Renault wygląda na nie tylko finansowo bezpieczne, ale też może sobie pozwolić na deklaracje rozwoju auta i obietnice zwycięstw. OK, - darowanemu koniowi w zęby nawet Francuz nie zagląda, ale nie była to już kwestia być albo nie być.

Znów zatem bez sensu. Z jednej strony firmy za marne dla nich grosze nie chcą być w F1, z drugiej pojawia się w niej Rosjanin, który pieniędzy jednak nie ma, z trzeciej - wcale one nie były warunkiem na przetrwanie Renault. Z daleka cała sytuacja śmierdzi, ale nie pieniędzmi.
Może zatem Rosjanie dostali cynk od Stefan GP i FIA i tam ulokują swoje ruble, w bardziej przyjaznym, bałkańskim klimacie? Ne, to już z mojej strony szukanie racjonalnych powodów tam, gdzie sens dawno zanikł.
O tym kim będzie kierowca Renault (wraca drugie po Heidfeldzie lansowane przeze mnie nazwisko - Klien) po rozstaniu z Pietrowem - za godzin kilka, obiecuję.

PS. Ja p..., jaka piękna noc.

Tekst, który wypełnia ten wpis znalazłem na nanopress (blog) via google search, ale wcześniej był chyba na crash.net - gdzie odsyła. Niemniej miło takie rzeczy poczytać, tym bardziej, że obok prawd powszechnie znanych (Ferrari weszło w sezon przygotowawczy z przytupem) jest też kilka słów o Kubicy.

Tak, nie ma wątpliwości, że Ferrari zaczęło dobrze. Na Ricardo Tormo trzy razy Massa i Alonso mieli najlepszy czas. Ale to dopiero początek drogi do pierwszego startu 14 marca w Bahrajnie. Tym bardziej, że inni kierowcy mogli im testami dać do zrozumienia, że szykuje się sezon ostrej rywalizacji. Wśród nich Kubica.

Argumenty? Czasy i samochód. Kubica na nowym R30 miał ósmy czas dnia (najsłabszy) 1 lutego i już czwarty 2 lutego. Autorzy policzyli (co trudne nie było), że Kubica w drugim dniu testów wykręcił w sumie szósty najlepszy czas na Ricardo Tormo, za Ferrari, Sauberem (Kobayashi, de la Rosa) i Hamiltonem w McLarenie. A bolid Renault? Już nie jest pośmiewiskiem - to nawiązanie do tego, że ekipa z Enstone wykorzystała wiele podobnych, a wszak niekonkurencyjnych rozwiązan z R29, bo jest po prostu szybki. Do tego - dla polskich kibiców to wręcz wiekopomne wydarzenie - nader rozmowny Kubica chwali niezawodność auta i wierzy, że w krótkim czasie uda się odrobić dystans do czołówki (czytaj chyba Ferrari).

Czekają nas teraz testy w Jerez (10-13 i 17-20 lutego), oraz na Circuit de Catalunya (25-28 lutego). Tu stoi jak wół, że Kubica wysłał Ferrari ostrzeżenie. Nie potrafię zaprzeczyć, choć dystans do Ferrari, które ewidentnie pracuje nad maszyną na sezon 2010 już od bardzo dawna, poświęcając temu celowi finisz 2009, wydaje mi się nie do nadrobienia w czasie krótszym niż pół sezonu.

PS. Ja p.... jaka piękna noc.

sobota, 06 lutego 2010

Ze zdumieniem i niedowierzając obserwuję dyskusje, które toczą się przy okazji zmiany przepisów dotyczących nie tylko samej jazdy w F1, ale też punktacji. Oto grono wyścigowe, zaślepione swoimi interesami, podzieliło się na dwie grupy - jedni chcą za wszelką cenę uatrakcyjnić zawody doprowadzając do licznych i niekoniecznie sensownych wyprzedzeń, drudzy bronią magii strategii, sprowadzając rywalizację na torze do matematycznych wyliczeń ułamków sekund i kropli paliwa.

Stąd naradzają się pomysły absurdalne, choć praktykowane w niektórych seriach wyścigowych, co dla mnie akurat argumentem nie jest, bo po to F1 jest Formułą One, żeby schematom się wyrywać.
Na przykład wprowadzenie na torze skrótów. Obłędna argumentacja jest taka, że kierowca mogąc tak wyprzedzać, zmieniłby diametralnie sytuację na torze, a przez to wzrastały emocje, etc. Kojarzy mi się to z grami komputerowymi, gdzie niewyuczony jeszcze gracz chcąc podbudować swoje morale daje "na skuśkę" i zadowolony dojeżdża na metę, obiecując sobie, że jak poprawi umiejętności, to ze skrótu korzystać nie będzie. Chore. Zamieszanie na pewno będzie, ale pozorne, bo jak wszyscy wszystkich skrótem machną, to i tak na ostatniej prostej wszystko wróci do normy - czytaj: po chwilowej niewiedzy kto prowadzi a kto jest ostatni bolidy ustawią się tak jak przed skrótami.

A ci, co z wyprzedzaniem bawić się nie potrzebują dbają o strategię. Np. Ross Brawn, kierujący Mercedesem, obawia się, że zakaz tankowania spowoduje, że teamy będę realizować taktykę wyścigową na jeden postój i że możliwości strategiczne na tym stracą. Domaga się (proponuje?) żeby zmusić stajnie do dwóch postojów. Z daleka pachnie oparami mocno spalanej benzyny. Czyżby kłopoty z oszczędnymi silnikami?

Paradoks polega na tym, że oba te niedorzeczne (moim zdaniem) pomysły doprowadzają w gruncie rzeczy do tego samego. Nie wyprzedzanie na torze w walce bolid w bolid będą kreować atrakcyjność F1, ale wydumane na siłę pseudo rozwiązania uatrakcyjniające Formułę dla sponsorów ze Wschodu, a nie dla kibiców wyścigowych. I jak mantrę powtarzam, że rozwiązanie - proste - jest na wyciągnięcie ręki. Trzeba sprawić, aby nawet ostatni w stawce walczył do ostatniego zakrętu mając możliwość zdobycia punktu. Za fastest lap lub za przedostatnie miejsce (punkty dla wszystkich).

Zawsze uważałem, że takie coś - tylko bez wspomagania.

PS. Ojca Raj - nie mogłoby raz kotów dopaść?

21:39, bartosz.raj , F1
Link Komentarze (31) »
czwartek, 04 lutego 2010

Miałeś Niemcu niezły team, który obiecywał walkę o mistrzostwo w 2009 r., ale w kluczowym momencie rozwoju maszyny, która ten cel miała wyjeździć, okazało się, że powolny rozwój jest BMW może i dobrze znany, ale dynamiczne rewolucje konstrukcyjne - dużo mniej. Było fiasko z KERS, potem zmiana szyldu ze "sportu" na "ekologię" i odejście z F1. Ale jeszcze wtedy nie zostałeś na lodzie.

Heidfeld

Dali ci bolid na pożegnanie. Peter Sauber dał ci, team żegnał cię ze łzami w oczach. Bo Sauber nie miał miejsca w stawce. Ale kryzys uderzył nie tylko w BMW, ale i Japończyków z Toyoty. I nagle się miejsce zrobiło. Mogłeś jeździć w Sauberze, jestem przekonany, że nikt by ci nie zabronił, gdybyś za główny cel postawił sobie dalsze starty w wyścigach. Albo w pysze odmówiłeś, albo się nie dogadaliście. Pieniądze? Ale jeszcze wtedy nie byłeś na lodzie.

Zespoły kompletowali nowi. Nie ci, którzy pewnie nie wystartują, jak Campos, czy USF1, ale poważni gracze - z pieniędzmi i know-how pozwalającymi utrzymać się w elicie F1. Jak Lotus. Rząd dał kasę, potentat przestworzy - też. Plotka poszła, że chcą doświadczonego kierowcę. Ale to nie byłeś ty. Wzięli Trullego. Wzięli Kovalainena. Dziś wielu obserwatorów świata F1 wieszczy im coś więcej niż tylko walkę w ogonie stawki. Ale jeszcze wtedy nie byłeś na lodzie.

Renault miało problemy. I było ostatnim z dużych teamów, które miało wolne miejsce. Gdy poukładali sprawy właścicielskie, uzupełnili ekipę techniczną, zapewnili pieniądze potrzebne na rozwój bolidu i objechanie sezonu. Oficjalnie powiedzieli, że jesteś na liście. Że jesteś w piątce, potem, że w czwórce, media krakały, że już tylko ty i Sato.
Ty za to życzyłeś swoim kibicom na stronie internetowej dobrego nowego roku i przyznawałeś, że Schumachera angaż w Mercedesie pokrzyżował ci nieco plany. Ale na lodzie jeszcze nie byłeś. Wciąż było Renault.

Wybrałeś Mercedesa. Zespół, który zarzekał się, że narodowość nie jest celem, ale w którym jest już trzech niemieckich kierowców. Jesteś tam tylko testowym. W 2010 r. nie zdobędziesz upragnionego pierwszego zwycięstwa. Jeździć będziesz sporadycznie, tak niewiele, na ile pozwalają przepisy. Smak rywalizacji powąchasz z pit-lane lub z trybun. W kilka miesięcy stałeś się z kierowcy walczącego o podium jedynie ciężko pracującym na zapleczu wielkiego świata F1. Na równi z debiutantami, kierowcami przyniesionymi przez sponsorów w kieszeni, weteranami.

Ale ty wciąż myślisz, że nie jesteś na lodzie, że coś w karku Schumachera chrupnie i wskoczysz do srebrnej maszyny i staniesz na podium w laurze zwycięzcy. A prawda jest taka, że wyłożyłeś sobie karierę, na śliskim trudno będzie wstać. A lód na razie pomoże ci ostudzić gorącą głowę.

PS: Nadal uważam, że Heidfeld byłby najlepszym rozwiązaniem dla Renault.

PS2: Nadal nie moge przywyknąć do tego.

środa, 03 lutego 2010

Coraz więcej optymizmu wylewa się zewsząd po dwóch pierwszych dniach testów na torze Ricardo Tormo. Po pierwszym, kiedy Renault zaprezentowało zmieniony, choć jeszcze nie całkowicie nowy, bolid a Robert Kubica miał najgorszy czas tracąc 2.5 sekundy do Felipe Massy, można było zgadywać, że jako jedyny jeździł cieżkim bolidem i nie tracił czasu na szybkie kółka na oparach. Zgadywać, choć on sam przyznawał, że tak ciężkim jeszcze nie kierował.

Ale tak naprawdę dopiero drugi dzień pokazał jaką potencjalną siłę może mieć Renault. Choć to dla mnie wciąż wróżenie z fusów, to jednak poprawa czasu do 1:12:426 (przy 1:15:00 dzień wcześniej) zrobiła wrażenie, bo tym razem Renault (i Kubica) postanowiło się ewidentnie porównać z resztą stawki. To było już tylko 0,5 sekundy wolniej od Massy w F10, a paliwo wypalone do dna - bo nie za bardzo wierzę w zapewnienia Renault, że sprawdzało pracę  czujników przy zatrzymaniu silnika. Albo paliwo, albo jakaś mała awaria.

Ale to co napawa największym optymizmem to chyba opony. Rzeczywiście - jak zacytowaliście w komentarzach - Kubica chyba jeździł gro czasu na twardszej mieszance, inni najlepsze czasy robili na miękkiej. Sezon wstecz założenie miękkich zawsze dawało przewagę. Dlatego czas Kubicy jest tym bardziej jest wart odnotowania.

Druga istotna rzecz - seria okrążeń i ich liczba. Blisko 120 kółek podczas jednego dnia testowego w tym ok. 50 "okrążeniowy" dystans zrobiony na raz oznacza jedno - Renault testowało wytrzymałość, niezawodność, zbierało informacje o zużyciu paliwa i zużyciu opon podczas symulacji wyścigowej, a nie ścigało się na czas - czyli zaczęli z zatankowanym prawdopodobnie ponad 250 litrami paliwa bolidem, ciężkim jak nigdy dotąd. Dlatego przez większą część sesji testowej Kubica był najwolniejszy, ale za to kółko w kółko utrzymywał równe tempo.

To dobre wiadomości. Jeszcze lepsze są takie, że bolid się zmieni i to znacznie, więc - zakładam - na lepsze. Boki, podłoga, skrzydła - czyli pakiet aero niemal w całości.
Za wcześnie (i to sporo) aby wieszczyć Renault i Kubicy sukcesy, ale to odpowiednia chwila, żeby wreszcie odetchnąć. Praca stajni, zespołu i kierowców idzie pełną parą, bez zakłóceń. To przy jedynie 15 dniach testowych przed GP Bahrajnu cholernie ważne.

Tak, jestem zaskoczony, że tak gładko (na to wygląda) Renault przeszło z etapu zmian właścicielskich i walki o przetrwanie do ostrej rywalizacji o sportowe laury.

Fanfary jednak na razie skrywam, a przypatruję się Witalijowi Pietrowowi w jego pierwszym dniu na torze F1. Gdy to pisze ma najsłabszy czas, gorszy od trzech mistrzów - Alonso, Schumachera, Buttona. Ciekawe, czy i dziś Renault zrobi na koniec manewr z "oparami", bo na razie jest kopia z dnia pierwszego - Ferrari o 2,5 sekundy szybsze od Renault.

PS: Ojca Raj - Nerwica i podkówka.

wtorek, 02 lutego 2010

Chwilowo na torze Ricardo Tormo nic poza ciężką pracą się nie dzieje. Kubica ma szósty czas dnia, najszybszy jest Massa. Dlatego jako przerwnik zdjęcia obrazujące rzecz, która rozpala emocje nie słabiej niz bolid, czy pierwsze testy :-)

Wczoraj Kubica ubierał się tak:

A dziś - tak:

Kolorystycznie czarny ładniejszy, ale to po prostu kask BEZ malowania. Polak testuje nie tylko bolid, ale też nowe nakrycie głowy, jeśli się nie mylę - Bella zamiast Arai. Potem zapewnie kask weźmie w swoje ręce Paweł Fórmaniak, o którym tekst wkleiłem na bloga przy okazji malowań pożegnalnych na cześć BMW. O tutaj znajdziecie.

Co do Pietrowa. Nie wierzę, że Renault go wzięło bez pieniędzy. Pytanie, dlaczego jeszcze jego sponsorzy nie chcą być utożsamiani z Renault. I to jest niepokojące.

PS: Sieknęliśmy i już jest dużo lepiej.

15:38, bartosz.raj , F1
Link Komentarze (38) »
poniedziałek, 01 lutego 2010

Koniec sezonu plotek, czas na ostrą jazdę! Robert Kubica testował nowy bolid Renault R30 na torze pod Walencją. Z tym "nowym" to może lekka przesada, lekkie nadużycie. Zmienionym - na pewno. I nadal będzie on zmieniany. Już we wtorek.

Wyniki: Kubica zaliczył najgorszy czas dnia, przejeżdżając 69 okrążeń. Najszybciej tor Ricardo Tormo pokonał powracający do ścigania po wypadku w Felipe Massa (102 okrążenia). Miał czas lepszy od Polaka o prawie 2,5 sekundy.
W Hiszpanii pokazał się też po ponad trzyletniej przerwie Michael Schumacher. Zwlekał z wyjazdem aż do popołudnia, ale gdy już się pojawił - skupił uwagę wszystkich. Jego srebrzysty Mercedes miał trzeci rezultat, lepszy niż prowadzony przez Nico Rosberga, to chyba jedyna porównywalna rzecz.
W sumie pod Walencją zobaczyliśmy siedem stajni i ośmiu kierowców - także z Williamsa, Saubera, Toro Rosso i McLarena.

test F1 ricardo tormo

We wtorek Kubica znów będzie testował Renault, w środę zastąpi go nowy kierowca zespołu Rosjanin Witalij Pietrow.

Czy najsłabszym czasem Kubicy pierwszego dnia trzeba się przejmować? Nie.w wywiadzie, który we wtorek będziecie mogli przeczytać w całości w „Gazecie Wyborczej”: - Zwiększyły się baki, a więc i pole manewru jeśli chodzi o wypełnianie ich paliwem. Teraz niektórzy będą testować ze 150 kg w baku, a inni z 10 kg - różnice w czasach będą wynosić całe sekundy - mówi Polak. Tłumaczy to między innymi sam kierowca

Co prawda wydawało mi się, że pod koniec dnia testowego kierowcy dostaną maszyny wypełnione jeno oparami, żeby PR-owo wykręcić lepszy czas, ale może się mylę. Może Renault nie.
Wszystko zweryfikuje tak naprawdę dopiero Grand Prix Bahrajnu, pierwszy start F1 już 14 marca, może lekkie rozjaśnienie przyjdzie pod koniec lutego po serii testów i zmian.

Dlatego bardziej niż wyniki testów intryguje (tak, wciąż!) wygląd nowego bolidu. Samochód pomalowany w żółto-czarne barwy przypomina pszczołę (zwłaszcza pasiasta tzw. „płetwa rekina” umieszczona za kokpitem w tylnej części bolidu), ale to co chyba dziś intryguje najbardziej to czerwone elementy bolidu - czyli skrzydła, tylne wygięte w bardzo efektowny kształt przypominający z kolei płetwę wieloryba.
Intryguje, bo wybuchła dyskusja, czy Renault na niedzielnej prezentacji pokazało nowy bolid R30, czy stary R29 pomalowany tylko w nowe barwy? A moze tylko fragmenty nowego? Tajemnicę pogłębia fakt, że na niektórych zdjęciach maszyny jej tylna część zasłonięta jest dyktą, skrywając byc może dyfuzor, na innych dość wyraźnie widać, że cały przód - nos i skrzydło - to kopia starego modelu.

Ogólna myśl jest taka: albo bolid zmienił się bardzo niewiele, albo Renault nie chce pokazać konkurencji tego, co wymyśliło.

Dla zdrowia psychicznego przyjmę, że to drugie jest prawdą, bo samochód Kubicy z poniedziałkowych testów nie tylko różnił się od tego pokazanego dzień wcześniej na prezentacji, ale był też inny niż bolid wyjeżdżający na tor we wtorek. Nowe wcielenie dostanie nową podłogę, zmienią się też skrzydła - o tych szczegółach napisał z Walencji Łukasz Cegliński.

renault r30

renault r30

Sam Kubica pozostaje wielkim optymistą. Na pytanie w tym samym wywiadzie „Gazety Wyborczej” (cytuję z pamięci) o szanse na zwycięstwa i o faworytów odparł prowokacyjnie: - A wy już wiecie kto jest faworytem? McLaren? Mercedes? Ferrari? A dlaczego nie powiedzieć, że my też? Wszystko jest jeszcze do odkrycia.

PS1: A mi się kask Kubicy podoba!

PS2: Ojca Raj - Sieknęliśmy Tradycję.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 63