Sport.pl pyta: Widział Pan na pewno wypadek Lewisa. Jak to wyglądało z Pana perspektywy? Robert Kubica: Jak wypadek, w którym samochód uderza w opony.
Kategorie: Wszystkie | Euro | F1 | MŚ 2010 | Piłka Nożna | Tenis
RSS
poniedziałek, 23 stycznia 2012

W tym wideo znakomity nasz były tenisista Wojciech Fibak przekonuje, że mimo różnicy w rankingu i ostatniej porażki Agnieszka Radwańska ma szansę wygrać z Wiktorią Azarenką. Oczywiście, że ma - pokonała już rakietę nr 1 na świecie (Wozniacką), nr 2 (niegdyś Zwonariewą), więc dlaczego nie miałaby uporać się z rakietą nr 3?

Ale realnie rzecz biorąc to nie Polka jest faworytką tego meczu. Pan Wojtek przekonuje, że Radwańska przegrała ich ostatni mecz w Sydney, bo była zmęczona batalią z Woźniacką.
Ale moim zdaniem to Azarenka jest dziś tenisistką, która w ich pojedynku ma większe szanse. Jest silniejsza, szybsza, bardziej pewna siebie i jest - patrząc m.in. na jej mecz z Benesową - w formie życiowej, nie daje średnim rywalkom żadnych szans.
Szukając pozytywów, znajduję ot taki: Radwańska ma bogatszy repertuar zagrań, jest lepsza w rozgrywaniu piłki dalej-bliżej, skrótach, zmianach rytmu. Azarenka silnie i płasko gra po rogach. Jeśli nie wyjdzie jej kilka takich piłek być może straci pewność siebie, nikt wszak w Melbourne jej jeszcze do porządnego wysiłku nie zmusił. Może wtedy straci koncentrację, może pomyśli: cholera, łatwo nie będzie. Tego Radwańskiej życzę - ona wie jak grać ciężkie mecze, wszak natknęła się nań już w I rundzie. A i ten mecz z Sydney - z Woźniacką i Azarenką - da jej mentalna siła by wierzyć, że wreszcie półfinał Wielkiego Szlema jest realny.

Mimo przekonywania samego siebie i woląc być mile zaskoczonym niż znów rozczarowanym typuję zwycięstwo Azarenki w dwóch setach, równych, trudnych, ale w dwóch.

PS: A Kubicy wciąż tego samego - nie łam się już nigdy więcej i wracaj do F1.

czwartek, 12 stycznia 2012

Gdy usłyszałem wczoraj o kolejnym wypadku Kubicy zrobiło mi się ciemno przed oczami. Blisko rok po wypadku w rajdzie, z którego z cudem uszedł z życiem, Kubica poślizgnął się w mieście marmuru na śliskiej nawierzchni przy padającym deszczu (wieści o lodzie włóżcie między bajki - sms redakcyjnego kolegi, z danymi o temperaturze +14 st. C wyjaśnia wszystko). 

Pociemniało mi w oczach, bo pierwsze wieści były takie, że to ta sama noga i to samo miejsce - jedno z roztrzaskanych w lutym 2011. Drugie - z bloga przyjaciela - że chodzi o piszczel. Wreszcie najbardziej pozytywne chyba - że chodzi o złamanie kostki.

Nie ma wątpliwości, że to uraz wykluczający kierowcę z jazdy bolidem, ale też nie wykluczający z jazdy w ogóle. Gdyby taki uraz przytrafił się Kubicy rok temu, pewnie dziś nie byłoby tematu powrotu Polaka do F1, bo dawno by wrócił i jeździł. Pytanie jednak teraz, czy po tak długiej rehabilitacji tak wielkich obrażeń, Kubicy organizm jest w stanie uporać się z kolejnym zadaniem równie szybko jakby to zrobił bez ostatnich miesięcy walki.

I drugie pytanie - ktokolwiek jeszcze pechowemu i kruchemu zarazem Kubicy da szansę w bolidzie F1. W tej chwili dziennikarz Sport.pl dzwoni do lekarzy dopytać się o szczegóły i czas możliwego leczenia nowego złamania. Będzie to trochę wróżenie z kości, ale poparte wieloletnim doświadczeniem. Drugi dziennikarz przygotowuje depeszę, w której szef Ferrari Stefano Domenicali zaprzecza, jakoby Ferrari kiedykolwiek negocjowało z Kubicą.

I to jest moim zdaniem efekt tego - w gruncie rzeczy przy obrażeniach z rajdu - niewielkiego złamania w kostce. Dramat sportowy. Do niedawna wydawało się, że nie mogącemu jeździć nawet Kubicy trafia się okazja niezwykła - wykurowania się, potrenowania i wskoczenia do stajni marzenie. Teraz ta stajnia ma wątpliwości, czy w ogóle cokolwiek z Kubicą robić, oczywiste są zaprzeczenia, że kiedykolwiek, z kimkolwiek, o czymkolwiek rozmawiano. To oczywiste. Polak miał w lutym pojechać bolidem Ferrari. W tej sytuacji jest to wątpliwe. I smutne zarazem.

Czekam na dzisiejsze informacje o szczegółowych badaniach i decyzji o jutrzejszej operacji. One mogą choć nie muszą - zerknijcie na rok lakonicznych informacji o zabiegach Kubicy - wiele wyjaśnić. Ale optymista po raz kolejny być cholernie trudno.

PS: Jakże gorzko brzmią teraz życzenia noworoczne Sport.pl - notka niżej. Ja już może nic więcej już nie będę mówił.

niedziela, 25 grudnia 2011
czwartek, 15 grudnia 2011
środa, 14 grudnia 2011

Nie kontraktem jeszcze, nie umową, nie pisanym dokumentem zapewne, ale bardzo silnie. Piszemy właśnie na Sport.pl (wersja artykułu jest rozbudowywane - cierpliwości proszę), że biznesowy francuski portal sportune.fr podał, że Ferrari zapłaci Kubicy 1,5 mln euro (najpierw 500 tys. a potem 1 mln) za... no właśnie, za co?

Nie mogą powiedzieć za kontrakt, ani za obietnicę kontraktu, bo Polak ma obowiązujący kontrakt z Lotusem, ale pewnie chodzi o pewne powiązanie z Kubicą. Oni piszą - za "dobry kontakt - czy wręcz - nie psucie atmosfery wokół Polaka". Wydaje się, że chodzi też o pewną już możliwość testów F10 na Mugello.

I to jest news, który wydaje się wart uwagi w kontekście ostatnich hałasów w temacie Ferrari - Kubica. Wart, bo nikt nie mówi o kontrakcie (skąd Ferrari miałoby mieć pewność, że Polak jest po wypadku go wart?), ale na wszelki wypadek zagwarantowania sobie "pierwokupu".

12:36, bartosz.raj , F1
Link Komentarze (39) »
piątek, 09 grudnia 2011

...czyli Kimi Raikonnen na lekcji z historii jeżdżenia bolidem F1 i Romain Grosjean, wielokrotny mistrz na dorobku w elicie.



czwartek, 24 listopada 2011

Trudno napisać, że się tego nie spodziewaliśmy. Długie milczenie Kubicy, brak spotkań z fanami, dość lakoniczne, choć miejscami optymistyczne komunikaty lekarzy i agentów, wreszcie zniecierpliwienie i ruchy kadrowe w Lotus-Renault - z tego równania wychodził najbardziej prawdopodobny scenariusz - Kubica nie wyrobi się na start sezonu 2012.

Można napisać z wyrzutem - a miał pojechać już w ten weekend w Brazylii.

Można napisać z ironią - no to traci szanse na mistrzostwo świata w 2012

Można napisać definitywnie - nigdy nie wróci do F1

Ale można też w tej smutnej, bo nie ma się z czego cieszyć podwójnie (raz dowiedzieliśmy się, że leczenie i rehabilitacja Kubicy nie przebiega tak szybko jakbyśmy chcieli, dwa - nie zobaczymy go rychło na torze), napisać, że Kubica zachował się rozsądnie. I szczerze wobec zespołu, fanów. Nie jestem gotów - napisał w oświadczeniu, nie wiem czy bym był gotowy - żeby być precyzyjniejszym. I choć w mediach przebija się informacja, że mowa jest o pierwszej części sezonu 2012, agent Kubicy mówi "kwestia miesięcy, nie lat", LRGP trzyma Kubicę w zespole, to można też napisać, że nic nie wiadomo na pewno.

Kubica w Ferrari 2013? To byłaby historia, jakie sport i kibic uwielbia najbardziej. Ale dziś, żeby nie być posądzonym o grafomaństwo, napisać mozna z czystym sumieniem jedynie: Nie wiadomo kiedy wróci Kubica i czy w ogóle wróci do ścigania w elicie F1.

Informacji tyle co kot napłakał, domysły zaś piętrzą się jak Himalaje, a mi pozostaje już jedynie trzymać kciuki i wyczekiwać kolejnych słów samego Kubicy, bo okazuje się, że wszystkie inne można od razu puścić mimo uszu.

14:02, bartosz.raj , F1
Link Komentarze (1272) »
sobota, 12 listopada 2011

I nie tylko, że teraz jest tego najbliżej, najnormalniej mu tego życzę, sam myślałem, że były mistrz świata z BRAWN GP przeszedł do McLarena, żeby słuchać jakim to wybitnym kierowcą jest Lewis Hamilton (no bo jest...). A tu robi psikusa, a jego awansu o 20 pozycji w tym sezonie i zwycięstwa na ostatnim okrążeniu po bączku Vettela nigdy mu nie zapomnę. Szanuję go dziś bardziej, niż jak zdobywał tytuł.



A Wasz typ na wicemistrza?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 93
Reklama na blogach - Blogvertising.pl