|
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Mogą szydzić mniej zainteresowani, że podniecam się tydzień w tydzień tym, że zdobywca pole position wygrywa potem wyścig, że to nuda jak zwykle i do tego znów Vettel. My wiemy swoje - dawno, jeśli kiedykolwiek za naszego kibicowania - F1 nie była tak nieprzewidywalna. Czy ciekawa, to już sporne, bo jeśli mnogość wyprzedzeń nie jest wskaźnikiem, bo zainfekowana technicznymi sztuczkami, o tyle spłaszczenie stawki niemal w każdym wyścigu bez udziału samochodu bezpieczeństwa i zmiany lidera klasyfikacji oraz inny zwycięzca w każdym GP rozpalać emocje już mogą. Zatem kto odważny do wytypowania 5 nazwisk z 10, które znajdą się w punktach następnego GP? :-) [Hamilton, Button, Raikkonen, Schumacher, Vettel]
niedziela, 25 marca 2012
Wiem, że późno, ale i tak doczekać się nie mogę. Mój typ na wyścig: 1. Ham 2. Schu 3. Vet 4. But 5. Alo 6. Rai 7. Web 8. Per 9. Ros 10. Mas Grosjean - sorry, znów nie.
piątek, 23 marca 2012
Użyłem wyrazu 'dumny' zamiast 'zadowolony' celowo, bo jednak już tak jest, że jak się coś zobaczy na własne oczy to potem zostaje czasem na zawsze. Tak było z mieszkaniem w Deventer i irracjonalnym może dziś kibicowaniem Go Ahead Eagles. Tak było z imprezą tramwajową z fanami City i mniej irracjonalnym dziś zainteresowaniem Manchesterem. I tak się stało po wizycie w McLaren Technology Center z teamem Buttona i Hamiltona. Cieszę się, bo przewaga, może chwilowa, ale jednak dziś wyraźnie zarysowana McLarenów nie wynika jak w przypadku niespełnionego wciąż Mercedesa z przechytrzenia konkurencji dziurką dającą docisk skrytą pod skrzydełkiem machającym w systemie DRS. To praca tzw. systematyczna. Rok temu jako jedyni momentami byli w stanie ugryźć napakowane Byki. Zrobili krok, kolejny. Który jak widać był tym, który dziś pozwolił wyprzedzić mistrzów, może w ciągu sezonu pozwoli co najmniej się z nimi zrównać. Dlatego pozwolę sobie na typy kwalifikacyjne, wiem, że w znaczącej części jest to widzimisię: 1. HAM, 2. BUT. 3. VET, 4. SCHU, 5. ROS, 6. RAI, 7. WEB, 8. ALO, 9. GRO, 10. RIC Wspaniale zaczyna się ten sezon F1, wspaniale.
poniedziałek, 19 marca 2012
Tęsknota za Kubicą w Ferrari, gdyby tylko się dodatkowo nie połamał i gdybyśmy tylko wiedzieli trochę więcej niż nic o jego stanie zdrowia, byłaby po wyścigu o GP Australii jeszcze większa. Ot Massa wyprzedzający o włos najsłabsze bolidy w stawce i przepaść jaka dzieli Brazylijczyka od kompana z zespołu Fernando Alonso. Zgadzam się - niestety - z tymi, którzy np. tutaj pod wpisem Allena, sugerują, że Ferrari nie powinno już czekać na cud (rozumiany jako odżycie Massy i/lub powrót Kubicy) tylko jak najszybciej powinno szukać następcy. Nazwisko Pereza pojawia się często. Reaktywacja Fisichelli wydaje się zamianą siekierki na kijek. A bohaterem niewątpliwie Button, lider McLarena, przynajmniej do czasu, do kiedy Lewis Hamilton obudzi w sobie potwora, którego tak lubię - agresywnego łobuza na torze i poza nim. Nie wiem czy odwaga i zadziorność pozwoliłby mu w niedzielę walczyć o wyższe pozycje, wiem, że nie miałbym wrażenia, jakby to szefowie McLarena kazali mu jeździć niezgodnie z naturą "bo nie wiadomo jak mocno zużyją się opony, więc suń Lewis jak Jenson, powoli do celu". I znów na koniec tęsknota się pojawi, bo czyż właśnie nie do Buttona stylem jazdy - równym, miarowym, oszczędnym - był porównywany nasz kozak w F1? Wybaczcie za wpis nostalgiczny, ale dawno tego nie robiłem, więc na taryfę ulgową zasługuję.
sobota, 17 marca 2012
Doceniam Vettela, szanuję i kibicuję Webberowi, chylę czoła dla Neweya. Ale kwalifikacje przed GP Australii mnie zwyczajnie jako kibica F1 ucieszyły. Nie dlatego, że Red Bull przegrał, ale dlatego, że wygrali inni. Ja zrywam się w niedzielę o 7 z dziką radością. Komu Polsat wysiądzie zapraszam na Sport.pl. Start!
wtorek, 07 lutego 2012
Fin wziął się poważnie do roboty, żeby jego ponowny debiut w F1 nie wyglądał jak ten Schumachera, po którym chyba wszyscy czuliśmy niedosyt i wysnuwaliśmy ostateczne wizje, że F1 i jej techniczny rozwój zbyt szybkie są by jednostki ludzkie w postaci pilotów byli w stanie za nimi nadążyć. A może Schumacher po prostu zbyt długo zwlekał z powrotem, może trafił na sezon, kiedy jednak wciąż bolidy zbyt mocno różniły się od tych, którymi podążał po kolejne zwycięstwa i tytuły. Dziś Raikkonen chce udowodnić, że nawet nie będąc w najsilniejszym teamie świata może wrócić na szczyt. Zastanawiające, czy uda mu się to w zgrai Red Bulli, McLarenów i Ferrari, czy uda mu się rywalizować z Alonso, Hamiltonem, Vettelem, Buttonem. Bo o starcia z Schumacherem jestem spokojny. Czy może zbyt pochopnie oceniam wyniki dzisiejszych testów?
poniedziałek, 06 lutego 2012
W tym sezonie nie będzie się mówiło o zwycięstwie o włos, a o nos, jak w końskich gonitwach. O nos brzydki jak Ferrari, o nos ładny jak w McLarenie, lub o nos zadziorny, jak ten poniżej. Jakoś nie mam wątpliwości, że i tym razem nowy pysk "Byka" będzie jednym z tych elementów, który pozwoli mu pokazać innym teamom nie tylko rogi, ale i ogon. Bolid mistrzowski, który zyskał na docisku? Jeszcze bardziej, wszak w zeszłym sezonie nie był najszybszy na prostych, ale genialny właśnie w wirażach, gdzie docisk miał niebagatelną rolę? Jeśli nie zwątpić, a nie ma powodu, w geniusz Neweya, to jeśli nie pojawi się jakiś niezwykły, niespodziewany błąd nie sadzę by jakikolwiek zespół w stawce mógł choćby na chwilę zagonić "Byka" do klatki. I jeszcze za BBC: But the big intrigue is the hole in the nose where the step is in the area of the front suspension. It looks like there is an air duct in there, but where does the air go? It could be for cooling, perhaps of the Kers unit and batteries". Czyżby znaleźli receptę na nawalający KERS?
środa, 01 lutego 2012
|
Ostatnie wpisy
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||